Ukraina 2000 część czwarta Powrót do strony głównej

Zimne przebudzenie3.05
Rano obudził nas w zasadzie "zębaty". Nasz poranny ptaszek Krzysztof rozpalił ognisko i tak za moment wszyscy już grzaliśmy przy nim zmarznięte członki, tj.kończyny.
Biała drogaI wyruszyliśmy w drogęP152 do roztoki. Tam się tradycyjnie skończył asfalt i dobrze bo jamowaty. Ponownie w chmurach pyłu jedziemy zobaczyć drugi kawałek zaznaczony na mapie jako zielony.
a tam panie już polskaPrzecinamy uśpiony Tychyj, a oczom naszym ukazuje się już pasmo Bieszczadów. Łączymy grupę w Volosjance i hajda asfaltem do Turka. Drogę zagradzał jednak szlaban. na pierwszym przepuszczono nas bezboleśnie. Na drugim jednak spisano wszystkie motocykle i dane z paszportu "starszyny" którym to się stałem bezwiednie.
Samo Turka to obraz nędzy i rozpaczy. Sklepy absolutnie wyposzczone, a chleb (pancerny) dostaliśmy spod lady. Nie ma kiełbasek. No nie ma nic ...
Bogdan i jego VaraZażenowani wracamy do Użoka, odbijamy na "białą" drogę ponieważ upatrzyliśmy tam fajne miejsce na nocleg. Około dziesięciu kilometrów od asfaltowej za strumieniem polanka idealna na nocleg.
Tomaszowa przeprawaDostępu do polany bronił jedynie (dosyć słabo) owy strumyczek. Ze względu na profil bieżnika pomocy wymagał (aczkolwiek niedużej) CBR-Enduro.
Namioty stały w szeregu na baczność już o 16:00. Rozpalone ognisko tliło się do wieczora, a my przy piwku, herbacie, kisielu i innych takich relaksowaliśmy się dzikością natury i absolutną cisza. Przez całe popołudnie przejechał tylko jeden samochód i jeden pojazd konny.Pomocna dłoń

Przekrasza Michal z Anią

Zębaty poranek04.05
Wieczór był ciepły, jednak poranek lodowaty - dosłownie. Sztywne namioty, motocykle przykryte warstewką lodu. Ponownie Krzysztof uratował temperaturę rozpalając poranne ognisko.
Zimno - czas w dalszą drogę. Drogą A262 do Użhorodu na granicę.
Nie będę opisywał przypadków żebractwa na stacji paliw, mozolnego przekroczenia granicy, skostniałych przepisów, walki o zamianę grzywien na korony. Dosyć, że samochodziarze czekali po 19 godzin w nie więcej niż 40 samochodowej kolejce.
W każdym razie próbujcie szturmować. Warto.
Super pozowane dzjęcie z fototapetąSłowacja przywitała na płaskimi jak stół drogami. Przeciętna wzrosła tak szybko (jadąc jednak przepisowo na wszystkich ograniczeniach - co zaowocowało przyjaznym przejazdem przed nosem 5-ciu ukrytych radarów), że posiłek obiednio-wieczorny zjedliśmy już na polu w Czerwonym Klasztorze u stóp Trzech Koron.
trzy korony05.05
Tomasz opuszcza naszą grupę, musi być w sobotę w domu. Cześć ci chwałą o największy enduraku wśród przecinaków.
Reszta popłynęła spływem Dunajca po Słowackiej stronie. Wieczorem oczywiście piwko Słowackie: "Spragniony Mnich" i "Złoty Bażant"
Tatry06.05
Czas do domy. Rzut oka na Tatry z drogi przez Sromowce, potem przez Babią Górę, Wadowice, Częstochowę, Koło do letniej rezydencji Marcina koło Izbicy Kujawskiej. Pierwszy nocleg w czterech ścianach od tygodnia, normalny prysznic etc. Większe twardziele wykąpały się w jeziorku. Wieczorem smażone w kominku kiełbaski.
07.05
Rzut beretem do domu, wyjazd przed południem, tankowanie za "ostatni grosz". Cała wyprawa zamknęłs się w niedużej kwocie, i tak mniejszej niż przypuszczałem tj.około 500.00 zł.

Dla przypomnienia :

  • paliwo 1,5 do 1,8 grzywny,
  • piwo 1,1 do 2,0 grzywien,
  • chleb około 1 grzywny,
  • 1 grzywna ~ 0.80 PLZ.

Pamiętaj by zabrać z sobą :

  • Wszystko, a w szczególności;
  • 100% wyżywienia,
  • drobne dolary,
  • piłę do cięcia drzew, siekierkę dla obrony i ogniska,
  • gaz na dzikie wilki,
  • duży zbiornik na wodę.
Powrót do strony głównej UKRAINA

Powrót do strony głównej ONET